Nie wiem, jak to możliwe, ale pojawiła się tutaj blogowa pajęczyna. Tu i tam. Spowodowana jest zapewne dłuższą nieobecnością, ta z kolei wynika z mnóstwa pracy, którą trzeba wykonać w jednym, czasie, a ten zamiast się rozciągać bezlitośnie się kurczy.
Statystyki wyglądają koszmarnie. Maj miesiącem z najmniejszą ilością zdjeć, choć paradoksalnie- najwięcej w nim się działo! Na szczęście mnóstwo zdjęć czeka na publikację, bo juz powoli dochodzą mnie słuchy o mailach z pogróżkami;]
Zatem już niebawem na blogu o:
- sakramentalnych reportarzach
- urokliwym kirkucie
- kolejnej wyprawie na Marsa
- i zdjęciach maku...
A kiedy ogarnę zaległości, już szykują się następne pomysły i kolejny materiał zdjęciowy.
To wszystko niebawem:)
