Już jutro, zgodnie z coroczną tradycją, nadchodzi wielki, powszechny festiwal obżarstwa.
Nasze układy trawienne z żołądkami na czele już powoli czują nadchodzący Armagedon.
Z drugiej strony, myślę, że czeka nas inne ciekawe, społeczne poruszenie, które wynika z prostych kalkulacji i zdrowego rozsądku. Otóż, szacuje się, że w tłusty czwartek do gardeł trafia około miliona pączuszków, czyli jakieś 2,5 na obywatela. Przyjmując, że każdy z nich (pączków, nie obywateli) zawiera 200 kalorii, to ich spalenie wymaga przynajmniej 20 minut biegania. Zapowiada się więc pospolite ruszenie, a alejki, hale sportowe i bieżnie zapełnią się po brzegi wszelkiej maści biegaczami.
Zostawiając sarkazm na boku, nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć wszystkim smacznego! :)

0 Responses to 'Festiwal obżarstwa i alejki pełne rozentuzjazmowanych biegaczy.'
Prześlij komentarz